CZY JEST JESZCZE JAKAŚ POLITYKA URZĘDU? I CZY KTOŚ TYM JESZCZE KIERUJE?

sobota, Wrzesień 11, 2010 1:04
Dodane w kategorii Aktualności
Komentarze są wyłączone

Gdybym miał w jednym zdaniu opisać rok 2009? Był to rok protestów mieszkańców, przeciwko planom i decyzjom Jerzego Mikulskiego.

Spośród 12 lat przez które burmistrz sprawuje władzę, zeszły rok był chyba najgorszy zarówno dla niego jak i dla SKW. Przeciwko decyzji o wydaniu warunków zabudowy dla masztu GSM przy ul. Szarej protestowało około 300 osób. Około 450 osób protestowało przeciwko likwidacji przedszkola w Duczkach. Kolejne 320 osób protestowało przeciwko likwidacji starej pływalni przed otwarciem nowego basenu. Około 270 osób sprzeciwiło się planowanemu przebiegowi tzw. południowej obwodnicy miasta tuż przy szkole w Duczkach. Natomiast w samej końcówce roku około 160 osób protestowało przeciwko planowanej przez burmistrza budowie masztu telefonii komórkowej przy szkole w Czarnej, z czego ponad osiemdziesiąt, już w bieżącym roku złożyło jednoosobowe wnioski o uznanie za stronę postępowania.

Ambitne plany burmistrza.

Byłoby jednak niesprawiedliwe, gdyby nie przywołać tu ambitnych planów i zamierzeń burmistrza. Pierwszym z nich jest budowa Parku Kulturowego w Ossowie, drugim oddanie do użytku “wyremontowanego” budynku dawnej jedynki. Natomiast perłą w koronie sukcesów JM miała być budowa nowego basenu na terenie OSiR Huragan. Jednak koniec końców nawet te zamierzenia okazały się dla niego źródłem kłopotów wizerunkowych. Krótko po ogłoszeniu przez burmistrza planów budowy Parku Kulturowego okazało się, że w Radzyminie również jest planowana inwestycja upamiętniająca Bitwę Warszawską. Z tą jednak różnicą, że teren na którym Jerzy Mikulski planował budowę nie jest własnością Gminy Wołomin. Natomiast teren na którym w trakcie pielgrzymki lądował helikopter z Papieżem Janem Pawłem II na pokładzie, udało się burmistrzowi Piotrowskiemu pozyskać dla Gminy Radzymin jeszcze przed ogłoszeniem planów inwestycji.

W otwartym z fetą budynku dawnej Szkoły Podstawowej Nr. 1 brak było systemu przeciwpożarowego i systemu oddymiania. Były za to kłopoty z ogrzewaniem obiektu, a znaczna część pomieszczeń nie została wykończona. Huczne otwarcie dla potrzeb propagandy sukcesu szybko skojarzono z podobnym zdarzeniem z roku 2006. Wówczas otwarcie Dirt Parku rowerowego również zostało zorganizowane wyłącznie dla potrzeb kampanii wyborczej, a obiekt stał zamknięty przez kolejne pół roku. Jeśli chodzi o basen, to skandal wybuchł gdy okazało się iż władze nie chcą, bądź nie potrafią zsynchronizować zamknięcia starej pływalni z otwarciem nowego basenu. Takie rozwiązanie pozwoliłoby dzieciom i młodzieży szkolnej nie tracić możliwości zajęć na basenie w ramach lekcji WF-u. Nie doszło by również do zwalniania pracowników basenu z pracy. Zwolnień będących konsekwencją działań i starań burmistrza, zmierzających do jak najszybszego zamknięcia obiektu. “Gwoździem do trumny” stała się jednak informacja, że na podobny basen Ząbki uzyskały ponad 60% dofinansowanie z funduszy unijnych (10 miejsce na liście rankingowej), zaś wniosek Wołomina znalazł się na 217 miejscu z 220. Jako ciekawostkę można przytoczyć, że podobnie jak Ząbki, Legionowo uzyskało ponad 60% dofinansowanie do budowy Regionalnego Centrum Sportu i Aktywnej Rekreacji (12 miejsce na liście rankingowej). Dla mieszkańców Wołomina oznacza to, że do kasy miasta nie wpłynie  kilka milionów złotych (milionów, które mogły by być wydatkowane na przykład na zapewnienie godziwego stanu ulic i chodników). Pikanterii temu wydarzeniu nadaje fakt, że jeden z pracowników odpowiedzialnych za pozyskiwanie funduszy unijnych w UM Ząbki był wcześniej urzędnikiem w Wołominie i w niejasnych okolicznościach przestał pracować. W równie niejasnych co dyrektor OSiRu Jerzy Kuś (dziś właściciel świetnie prosperującego centrum edukacji). Pracownicy którzy ze zrozumiałych względów pragną zachować anonimowość podkreślają krytyczny stosunek dyrektora do pomysłów burmistrza. Pomysłów które według Jerzego Kusia nie znajdowały uzasadnienia ekonomicznego (m.in. włączenia Dirt Parku do struktury OSiRu).

Ekipa Mikulskiego się sypie?

Tu dochodzimy do polityki kadrowej. W bieżącej kadencji z zespołu współpracowników Jerzego Mikulskiego odeszli prezes MPWiK Grochocki oraz dyrektor MDKu Wojakowski. Zmianę na stanowisku prezesa wodociągów w trakcie realizacji tak istotnej dla miasta inwestycji jak budowa sieci kanalizacyjnej porównać można do zmiany zaprzęgu w rozpędzonym wozie. Takie też są efekty tej zmiany, które mieszkańcy odczuwali przez cały 2009 rok. Rozbudowa sieci kanalizacyjnej wydaje się być przeprowadzana na zasadzie “aby dziś”. Rozkopane drogi nie są przywracane do stanu sprzed robót, co zauważył nawet koalicjant burmistrza – starosta Urmanowski “…chyba nie muszę udowadniać rzeczy tak oczywistych jak beznadziejne odtwarzanie tych powierzchni drogowych“. O przewidywanych utrudnieniach w ruchu mieszkańcy nie są informowani. Tak jakby decyzje – co robimy w następnej kolejności – zapadały z dnia na dzień.

O ile Łukaszowi Wojakowskiemu otoczenie burmistrza i jego koalicjanci zarzucali niedociągnięcia od strony ekonomicznej (m.in. nie pobieranie opłat od lokalnych stowarzyszeń, za korzystanie z sal w domu kultury), to niewątpliwe postawił on wołomiński MDK na wysokim poziomie artystycznym. Bo to przecież było jego głównym zadaniem, kierował w końcu Domem Kultury, a nie bankiem. Absolwent konserwatorium muzycznego z licznymi kontaktami zawodowymi i osobistymi w “świecie muzyki klasycznej” z powodzeniem oswajał z nim wołominiaków. Na jego zaproszenie przybywali do Wołomina filharmonicy i śpiewacy operowi o formacie europejskim. Występy prowadzone w luźnej atmosferze z dużą dozą humoru cieszyły się wielką popularnością, dziś po kilku miesiącach już widać jak tego brakuje, a burmistrz nie potrafi znaleźć nikogo, kto tą pustkę wypełni. Najlepszym tego dowodem jest fakt, iż Uroczystą Sesję Rady Miasta 3 marca uświetnił występ orkiestry… właśnie pod batutą Łukasza Wojakowskiego. Kolejną wyrwą – jeszcze trudniejszą do uzupełnienia jest złożenie wypowiedzenia i odejście z pracy w wołomińskim urzędzie przez zastępcę burmistrza Krzysztofa Antczaka. Przyczyn jego odejścia burmistrz nie wyjawił ani radnym, ani mediom. Ze stanowiska odszedł także Komendant Straży Miejskiej, jednak to wydarzenie pozostało to prawie bez echa – cóż “nie czas żałować róż, gdy płoną lasy”.

Starosta Urmanowski krytykuje sposób zarządzania Gminą Wołomin.

Ostre słowa krytyki wypowiedziane przez Macieja Urmanowskiego apropos kanalizacji, znalazły także zastosowanie w innych dziedzinach gospodarki komunalnej: “…jeżeli ta dokumentacja jest sporządzona w sposób partacki to nic dziwnego, że są takie efekty… jedna gmina (red. Wołomin) z dwunastu ma problemy, no cóż, wnioski Państwo sami wyciągną“. Odrzucenie przez Wojewodę Mazowieckiego “Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego” dla miasta i gminy Wołomin, jest potwierdzeniem dla słów starosty. Również fakt, że z powodu nieprofesjonalnego przygotowania dokumentacji wniosek Wołomina o dofinansowanie budowy basenu znalazł się na 217 pozycji (na 220 złożonych) nie wystawia dobrego świadectwa fachowości ekipy burmistrza.

Tylko to nie jest żadna “sytuacja kryzysowa”. To zjawisko które meteorolodzy nazywają zimą.
Swój wniosek o zamknięcie basenu, J. Mikulski argumentował między innymi tym, że zima jest łagodna i dzięki temu prace przy budowie nowego basenu mogą przebiegać bez zakłóceń, a nawet z wyprzedzeniem harmonogramu. Tymczasem kilka dni później nadeszła prawdziwa zima, śnieżna i mroźna. Nie dość, że robotnicy musieli przerywać prace na nowej pływalni, to jeszcze służby miejskie okazały się zupełnie nie przygotowane do usuwania skutków zimy. Śnieg zalegał nawet w centrum miasta, a dwa samochody z trudem mijały się na jezdni. Po nocnych opadach, to ludzie idący rano do pracy wydeptywali ścieżki własnymi nogami. Burmistrz fakt nadejścia zimy określił jako “sytuację kryzysową” i powołał nawet specjalny sztab kryzysowy. Jeden z internautów – na stronie netKonkret – tak skomentował tą sytuację Tylko to nie jest żadna “sytuacja kryzysowa”. To zjawisko które meteorolodzy nazywają zimą. I występuje regularnie , co roku. Co najmniej od czasów chrztu Polski.

Rzeczywiście, do sytuacji z powoływaniem sztabu kryzysowego jak ulał pasuje dowcip z czasów PRLu:
- Gdy zaczyna padać deszcz, co najpierw się zbiera z pola? Pszenicę czy żyto?
-  Najpierw “zbiera się” kolektyw.

Jak widać rok 2010 nie zaczął się dla resztek ekipy burmistrza dobrze, a zima… przepraszam – “sytuacja kryzysowa” nie poprawiła notowań tego kolektywu. Podobnie, kolejne miesiące – w marcu wypowiedzenie złożył kolejny wiceburmistrz, Radosław Wasilewski. W kwietniu podczas głosowania absolutoryjnego burmistrza poparło 11 radnych, co w porównaniu z poparciem 17 radnych z zeszłego roku, jest spadkiem dramatycznym. Jednak doskonale oddającym nastroje mieszkańców.

PS
Od chwili opublikowania tego artykułu w wydaniu drukowanym netKonkret miały miejsce kolejne protesty mieszkańców. Tym razem wołominiacy protestowali przeciwko postawieniu pomnika bolszewickim najeźdźcom w Ossowie i odsłonięciu go w dniach obchodów rocznicy Bitwy Warszawskiej. Stanowisko mieszkańców znalazło poparcie instytucjonalne, do sprzeciwu w oficjalnej uchwale przyłączyła się Rada Powiatu Wołomińskiego. W podobnym tonie wypowiedzieli się przedstawiciele Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej oraz Kościoła.

Autor: Rafał Wiatrak